Los wielu psów nie należy do wesołych, delikatnie rzecz ujmując. Trafiają w ręce ludzi, którzy o zapewnieniu im dobrostanu niewiele wiedzą, a do tego często nie za bardzo chcą ten stan zmienić. Jest przy tym psów tak dużo, że w zasadzie nie da się tego uniknąć (podobno ponad 8 milionów). Nie oznacza to bynajmniej, że nie da się z tym nic zrobić.
Za dbanie o los psów (i innych zwierząt ofkors) powinno poważnie zabrać się państwo. Nie fundacje, schroniska i osoby prywatne. Przy takiej liczbie psów i takiej skali problemów, tylko instytucje państwowe mają szansę coś zmienić. Za to co się dzisiaj dzieje z psami ponoszą odpowiedzialność politycy oraz urzędnicy. Nie winę, odpowiedzialność. Byłoby dobrze, żeby poczuli ciężar tej odpowiedzialność ciężar i zaczęli działać w takim zakresie, w jakim mają możliwości.
Nie mamy ustawy regulującej w sensowny sposób podstawowe kwestie związane z hodowlą psów i zostało to scedowane na barki stowarzyszeń kynologicznych, i to tylko w przypadku psów rasowych. Taka ustawa powinna zawierać najważniejsze rozwiązania, które spowodują, że liczba psów się zmniejszy i zwiększy prawdopodobieństwo tego, że będą trafiały do "dobrych" domów.
Wszystkie (rasowe, czy nie) psy powinny być zaczipowane, a dane powinny być gromadzone w państwowej bazie danych, do której dostęp powinny mieć wszystkie służby, które z psami mogą mieć coś wspólnego w ramach swoich obowiązków. W bazie powinny być też profile DNA wszystkich psów hodowlanych.
Każdy właściciel powinien uiszczać comiesięczny / coroczny podatek za psa, który byłby pierwszą zaporą dla nieprzemyślanych zakupów psa. Taki podatek mógłby zasilać centralny fundusz finansujący w jakimś stopniu utrzymanie "infrastruktury" związanej z psami (m.in. pieniądze z takiego funduszu mogłyby być przeznaczane na dobrze działające schroniska). Żadne gminne daniny.
Uprawnienia hodowlane powinny być dostępne tylko dla wąskiej grupy osób i wcale nie powinny zawężać się do właścicieli psów rasowych. Każdy hodowca powinien mieć wiedzę, doświadczenie, środki oraz warunki na prowadzenie hodowli. Każdy miot powinien być zarejestrowany, rodzice powinni mieć wykonane podstawowe badania zdrowotne i behawioralne.
Suka hodowlana i reproduktor powinni mieć ustalone limity miotów. Ostre - żeby miot był przemyślany pod każdym względem i ogólna liczba psów malała.
Antykoncepcja u psów powinna być finansowana z budżetu państwa.
Instytucje nadzorujące powinny zostać wyposażone w odpowiednie środki (finansowe, prawne itd.), które umożliwiłyby im podejmowanie efektywnych działań. Kary za łamanie przepisów związanych z psami powinny być dotkliwe.
W przyszłości można wprowadzić jeszcze inne rozwiązania. Na przykład, właściciel psa może ponosić odpowiedzialność finansową za psa od jego narodzin do śmierci (lub zmiany właściciela). Oddanie psa do schroniska, bo się komuś odwidziało, nie powinno oznaczać przerzucania finansowej odpowiedzialności na barki społeczne. Można wprowadzić obowiązkowe coroczne badania zdrowotne dla psów. To, że można systematycznie zaniedbywać zdrowie psów to skandal. Można wprowadzić obowiązek posiadania certyfikatu ukończenia jakiegoś kursu, który gwarantowałby odpowiedni poziom wiedzy i umiejętności właścicieli. Nie każdy się nadaje do opieki nad psem - chęć szczera to jednak za mało. Można wprowadzić obowiązkowe OC dla psów. I pewnie jeszcze wiele innych rzeczy można byłoby zrobić. Zacznijmy przynajmniej od czegoś.