Dobry trening ma cel, najlepiej sprytny ;) Ma ścieżkę dochodzenia do tego celu. Ma środki pozwalające monitorować postępy i motywujące do pracy.
Czy można bez sensownie zarysowanego celu trenować z psem? Moim zdaniem nie. Trening z definicji to aktywność, która ma na celu ukierunkowany rozwój umiejętności. Kierunek rozwoju może być słabo zdefiniowany, może nie być SMART, może nawet nie być uświadomiony, ale to on determinuje cel (albo cel determinuje kierunek, jak kto woli). Jeśli nie określimy dobrze celów to po prostu bawimy się w trening. Zabawa w trening nie jest gorszą aktywnością z psem od trenowania. Zabawa w trening po prostu nie jest treningiem. Ale nawet bawiąc się w trening skorzystamy określając sobie jakieś cele.
Staram się ze swoimi psami trenować. Nie zawsze wychodzi, ale częściej niż rzadziej, to co robię jest związane z jakimś planem i służy do osiągnięcia jakiegoś (sportowego) celu. Przykładowo, w tym roku z Luckiem celuję w kolejne oceny doskonałe w TJP / TT. Czy to dobry cel? Realnie nie, to raczej marzenie, ledwo zarys celu - brak mu precyzji, czy drogi dojścia. To dobry punkt wyjścia do planowania.
Żeby marzyć o skutecznych startach w testach Lucek musi być w doskonałej formie. Ale w listopadzie przeszedł zabieg amputacji paliczka i jest w formie dalekiej od ideału, czy nawet normy. Etap pierwszy naszej pracy to zatem przywrócenie go do normy właśnie i to aktualnie robimy. Odwiedziliśmy w grudniu Iwonę (PersonalBeast Dog Physio), która oceniła jego stan i zaleciła odpowiednie ćwiczenia. Z niektórymi idzie dobrze, ale część jest niewykonalna i te piłujemy powoli. Jak to ogarniemy, to przejdziemy do kolejnego etapu - zacznie się poważniejsza praca, ale też skoncentrowana głównie na motoryce i wydolności. Myśl o tym była jednym z impulsów do powrotu do biegania - swobodny ruch dobrze na niego wpłynie i pozwoli mu bezpieczniej wejść w konkretny trening. Czeka go też systematyczny trening na bieżni wodnej. Wprowadzę wtedy do treningu elementy aportowania, ale też bazujące na swobodnym ruchu. Jeśli będzie fizycznie gotowy do specyficznego treningu z dummy, to rozpocznie się trzeci etap. Będziemy robić sporo rzeczy technicznych oraz tych wymagających współpracy i / lub spokoju, a będziemy je przeplatać rzeczami, które utrzymają jego motywację do pracy na dobrym poziomie i będą sprzyjały budowaniu kondycji. W kolejnej części przygotowań wjedzie dystans i dużo pracy w wodzie. Na końcu zaniemy spinać wiele elementów w całość w ramach bezpośrednich przygotowań do testów. W wersji optymistycznej, w lipcu będzie gotowy do roboty na odpowiednim poziomie.
Powyższe to ledwo zarys tego co jest / powinno być w planach. Każdą rzecz muszę jakoś skonkretyzować. 3 serie po 10 potwórzeń siadu na pochyłym z łapami na podeście na przerwie 1 minuta, 30 minut swobodnego biegania w urozmaiconym terenie, 2 serie po 3 aporty w linii na pełnym wypoczynku (1200 metrów w galopie), 10 minut przeszukiwania terenu (z wodą), 2 jednostki handlingu w tygodniu, 3 treningi "na zakładkę" w 6-cio tygodniowym mikrocyklu. Itp. Itd. Na horyzoncie może i jest elita, ale droga do niej nie prowadzi na skróty.
Z celem na horyzoncie pracuje się łatwiej. Pomaga w ustaleniu kierunku pracy, wybraniu priorytetów, czy utrzymaniu motywacji. Nawet psy ze znikomym stażem szkoleniowym z ogromną łatwością wchodzą w trening na targetach, a czymże jest target jak nie dobrze zarysowanym celem.
Problemem może być sensowne wybranie celu, szczególnie w przypadku celów długoterminowych. To może wymagać doświadczenia, intuicji. W sytuacji ich braku można się zgłosić do kogoś, kto takowe ma. Naturalnym wyborem jest instruktor / trener. To osoba która niekoniecznie przeprowadza przez każdy etap szkolenia, czasami pomaga tylko w wybraniu odpowiedniego celu i podpowiada jak go zrealizować. Dla niektórych dobrym rozwiązaniem będzie obserwacja np. podczas zawodów. Ja swoje cele i metody pracy z tollerami w bardzo dużym stopniu opracowałem właśnie w wyniku obserwacji i analizy tego co widziałem w Szwecji / Belgii na testach. Czasami wystarczy po prostu rozmowa z kimś, kto w świecie był i rzeczy widział. Kluczem to wszystkiego jest jednak decyzja, żeby systemowo pracować z wykorzystaniem celów. A tam, gdzie jest chęć, znajdzie się też sposób.